Ogólnie atmosfera w blogach staje się mniej mundialowa dzięki szybkiej krystalizacji pary finałowej, wyczerpuje się także temat wyborczy, a na czasie pozostaje już tylko WSOP zakażający kilka wpisów. Większość blogów zyskuje więc na treściach stricte pokerowych.
Ostatnio za dobrze mi się w życiu układało i z braku goryczy lałem sam miód po blogach. Na szczęście, jak śpiewał niegdyś Kazik “wszystko, co wygodne, swój koniec miewa” i teraz z głębi życiowej dupy, pełen jadu i goryczy wracam do formy.
Dzisiaj przyciąłem trochę ilość polecanych lektur. Dałem spokój z blogami merytorycznie pięknymi albo bliskimi ideału, a opisuję te, które wzruszyły mnie do łez.

Puciek
Z wpisu o szale garów i ogłoszenia matrymonialnego można wywnioskować, że TymiPuciek ma problem z kobietami. Ja w to nie wierzę! W końcu siedzenie przed kompem, praca informatyka, budowanie botów i gra w pokera są najlepszym afrodyzjakiem dla płci pięknej.
Wietrzę więc ukrytą prowokację. Niestety wpisy z pokerem mają bardzo mało wspólnego.

Cihy
Teksty od, których profesor Miodek tnie się czerstwą bułką
Adrian dobrym pokerzystą jest, ma też swój urok, jednak pisać to on nie potrafi. Ba! Pisać to on nie powinien. Jego bloga czyta się jak zaklęcia haitańskich szamanów na porost włosów. Błąd na błędzie w takiej hardcorowej ilości, że nadaje się na Wykop.
Jeśli uda wam się odcyfrować o co chodzi autorowi, to może dowiecie się jak wygląda wyjazd na WSOPA z Góralem, Rambo, Simonem, Wanpim, Grubeuszem i Fact or Fiction.

Doli
Słomianego zapału i Pudzian nie uratuje
Jakiś czas temu Doli, idąc z duchem czasu i z modą na sołszal media, wprowadził opcję blogów na Pokerzyście. Projekt chyba nie wyszedł najlepiej, ponieważ nie zachęcił zbyt wielu graczy do przelewania swej beztroskiej twórczości na wirtualny papier. Sam szefu po trzech miernych wpisach skazał swe dzieło na śmierć z niedożywienia.
Temat nie świeży, ale od tygodni czekałem w oknie, wypatrywałem jaskółki nadziei, że coś ciekawego się tam pojawi. Szkoda, gdyż inicjatywa piękna i radosna jak cygańskie święto. Przy słomianym zapale pomysłodawcy ciężko sobie wyobrazić aby projekt sam się rozwijał. Zawiodłem się, więc piętnuję

Prawiczek
To chyba mój ulubiony blogger. Łączyłem z nim ogromne nadzieje, bo w końcu to złote pióro relacji unibetowskich. Wszelkie wpisy polecam czytać od komentarzy, doskonale ujmują brylantową treść notek.
A poważnie - czemu ma służyć ten blog? Co ma ciekawego do zaoferowania? Nie mam pojęcia. Ewidentnie nie jest to blog jakiego brakowało w sieci. PolishRounders, które jako atrakcję, swego czasu zbierało śmietankę polskiego pokera; Rafała Arendta, Jacka Danielsa czy Mateja, zaczęło schodzić na psy. Lakoniczne opisy mikrostawek, nieciekawe przemyślenia i często zapych muzyką z youtube’a, bo zajmuje dużo przestrzeni na stronie. Aż chce się zacytować klasyka: Roundersi, nie idźcie ta drogą!
Smutno mi tylko z powodu “hakierów”, którzy połasili się na jego pieniądze, akurat tę plagę skurwieli trzeba tępić. Hasła na konta mailowe możecie mieć trudne, ale jak ktoś sobie ustawia pytanie pomocnicze w stylu “mój ulubiony sport” to może się potem nieźle rozczarować bezpieczeństwem swojej skrzynki. Polecam przejrzeć jeszcze raz ustawienia kont, pytania pomocnicze i sprawdzić czy rzeczywiście hakowanie waszego konta jest trudne. Mimo, że za blogiem nie przepadam to łączę się w bólu z pokrzywdzonym, obyście kutasa znaleźli i wypatroszyli.

Kartka
Mięso na kartki, poker na pieniądze
Popłakałem się z radości, że tworzy nam się małe kółko wzajemnej adoracji. Oczywiście nie mogę negatywnie podejść do wpisu, w którym występuję. Tym bardziej, że Kartka nie tylko ładnie i ciekawie pisze to (przy jej powrocie do grania) jeszcze zaczyna mieć o czym.
Lekko dywagując: kiedy czytałem wiersz z finału bloga, przypomniały mi się nieśmiertelne słowa z seksualnej czekolady:
“Ja urodziłem się goły,
a potem byłem mały.
Jade na dupie bo jestem wesoły.”

Soprano…
…w blogu nawiązał do mojego przeglądu. Jak na takiego “nie wiadomo kogo” jak ja to ogromny zaszczyt, dodam sobie +1 do popularności, ale jestem zbyt leniwy, aby rozwijać temat.
Tylko małe wyjaśnienie: mamy prawo do wolności słowa i wyrażania własnych opinii. Dzięki niemu mogę sobie pojechać po kim chcę; zjechać gówniany polski film, wyszydzić paskudną kreację reanimowanej gwiazdy albo powiedzieć głośno, że według mnie kobiety jednak nie srają brokatem.
Bloga nie opisuję, bo autor sam się pojechał we wstępie.
Do dyspozycji macie nasze konta na Twitterze, Blipie, Flakerze i Facebooku Przyjmujemy tam wszelkie gorzkie żale, nigeryjski spam, reklamy Viagry oraz nieciekawe historie jak złamali komuś asy. Dla literackich masochistów zostawiam link do poprzedniego przeglądu - jest tutaj.
Temat powoli się wyczerpuje, przy braku nowych polskich blogów, opisywanie w kółko tych samych zaczyna być męczące. Może sam zacznę pisać własnego bloga abyście mogli odwrócić kota ogonem i wylać trochę jadu na mnie?
Nie żegnam się, bo jestem niewierzący.
- Ober



Mi sie podobal blog Cihego, na fakt, ze jest dyslektykiem nikt nie pomoze i nie ma co sie przejmowac
bloguj, bloguj